



No tak ja się dzisiaj rozpisałam o różowości, tak jakby to było akurat najważniejsze w życiu! ;)
A dzisiaj jest taki ważny dzień przecież, bo święto naszych futrzanych przyjaciół ;)
Raczej nie pokazuję moich kochanych futrzanych chłopaków ale dzisiaj nimi się pochwalę.
Są raczej nieuchwytni w kadrze razem, tylko jak śpią to mogę zrobić im wspólną fotkę.
Z lewej stron śpi Kozbi czyli dziadek, który ma 14 lat i jest najukochańszym psem pod słońcem.
To mój pupil! :) Obok to Oskarek, który ma 4 latka i to prawdziwy wariatuńcio! Jest moim ulubieńcem. Czyli pupil i ulubieniec czy to nie to samo. A jak dla mnie tak, bo kocham ich tak samo. Są bardzo radosne i kochają wszystkich ludzi, wystarczy tylko do mnie przyjść w odwiedziny i pieski sobie natychmiast zapominają o swojej pańci;) Yorki to specyficzna rasa, nie chcę się rozpisywać na ten temat. Uważam jednak, że charakter pieska zależy od opiekuna. Nie bardzo lubię natomiast jak błędnie się je ocenia. Bardzo mnie bolą opinie ludzi, którzy nie znają tej rasy i chcą coś powiedzieć i są to zazwyczaj niepochlebne opinie ... Ja po wyglądzie nie oceniam ani ludzi ani psów ;)I boli mnie jak nieumiejętnie się wychowuje te pieski. I nie podoba mi się tzw. moda na te pieski. No ale te wszystkie,, I,,to tak na marginesie. W tych pieskach zakochałam jako mała dziewczynka, bo dostałam taką karteczkę z yoreczkiem ;) I tak sobie na nią patrzyłam, patrzyłam i marzyłam. W dobie późnego komunizmu taka kartka była trudna do zdobycia a co dopiero sam piesek. Wynagradzałam sobie tą miłość platoniczną chodzeniem po śmietnikach i przyprowadzaniem na obiad głodnego psa bidulka. Oczywiście moja Mamcia zawsze go nakarmiła. Jednak nigdy się nie zgodziła na pozostawianie jakiegokolwiek pieska. Za każdym razem musiałam rozpaczać. Ale rozpacz nie trwała długo bo na następny dzień zazwyczaj wracając ze szkoły znowu witały mnie bezpańskie pieski. Tak więc lata mijały, bezpańskie psy znikały z ulic mojego miasta. A ja dalej marzyłam... Ale jak już wcześniej kiedyś wspomniałam mam taką Duszyczkę przy sobie co lubi moje marzenia spełniać. I tak nasz kochany Kozbiczek został moim pieskiem.
To są małe pieski o wielkim, sercu! ;)
A nigdy nie zakładałam im różowej wstążeczki, bo to chłopaki ;) Choć wiecie jak bardzo lubię wstążeczki o tym kolorku ;)

Audrey Hepburn też miała takiego przyjaciela a z nim pewnie łatwiej jej było oglądać świat przez pryzmat różowych okularów. ..

Szkoda, że nikt w poście o pięknej nie zauważył małego ale dla mnie bardzo znaczącego szczegółu...A taką miałam nadzieję... Dzisiaj znowu dwa posty, no cóż nadrabiam nieobecność w świecie blogowym. A jak mnie będziecie miały dość to po prostu nie klikniecie;)
Buziaki dla Waszych wspaniałych przyjaciół! :)
Strasznie się rozpisałam, hmmm może przeczytacie i napiszecie o swoich pieskach . Będzie mi miło poznać Wasze historie.
