Chcę na tym świecie mieć swój własny świat, niech z nim przepadnę lub się z nim ocalę.
Richard Wagner, Tristan i Izolda

poniedziałek, 14 lutego 2011

Kochane Duszyczki! ;)



Dzisiaj jest piękny dzień, więc korzystajcie z niego bo dobrze, że jest święto miłości.
Bo bez miłości to same wiecie ciężko, oj ciężko...Nie lubię tej sztucznej sklepowej oprawy, gdzie kiczowate prezenty są proponowane i straszą mnie co roku ;) Ale niech sobie będą, choć wolałabym żeby to święto było mniej komercyjne. No ale nie będę się na tym skupiała, jako, że kocham miłość podoba mi się świętowanie walentynkowe. A przecież to od nas zależy jak będzie wyglądał ten dzień i czy go spędzimy miło. Dzisiaj moją Czekoladkę losował nikt inny jak sam mój Ukochany czyli osobisty Mąż ;) Jakoś nie chciałam, żeby to była bez serca maszyna, więc pan generator miał dziś wolne. Prosiłam go, żeby powiedział liczbę, ważną dla niego taką, która przyniosła mu w życiu dużo miłości o ile można powiedzieć, że liczby przynoszą miłość ;)
Ale wiecie co miałam na myśli. I padła liczba 12 ! Dlaczego akurat ta, powiedział, że nasz Syn urodził się 12-tego i to był najszczęśliwszy dzień w jego życiu ale żeby było sprawiedliwie powiedział, że mam jeszcze jedną Czekoladkę podarować, bo przecież mamy dwóch Synów ;)
I, że miał dwa takie dni w swoim życiu, więc jeszcze nr 27 jest dla niego szczęśliwym! Nie muszę chyba dodawać, że dla mnie również ;) Tak więc dokładam jeszcze jedną a właściwie dwie mniejsze zawieszki...Myślałam, że jeszcze wspomni mój dzień urodzin ;)Niestety nic nie wspomniał, więc trzeciej zawieszki nie będzie! ;)
Szczęściarą pod nr 12 jest nie ukrywam bliska memu sercu Duszyczka Atenka a drugą Czekoladkę dostanie kasica53. Proszę o kontakt i podziękowania dla mojego Ukochanego ;)
Taką Walentynkę wymyśliłam dla Kasi, jeśli oczywiście sobie życzy...Sznureczek jeszcze doczepię i mogę wysłać zawieszki ;)
Dziękuję wszystkim Duszyczkom, nie spodziewałam się, że będzie tak dużo chętnych! ;) Dla pocieszenia napiszę, że niebawem następna Czekoladka...


Pamiętacie pisałam o tym jak wysłałam swojego Ukochanego po starą walizkę a przyszedł z półką ;) To powiem Wam, że wcześniej była akcja i misja wysłannicza po półkę a zdobyczą był wózek drewniany.
Wózek pomalowałam na biało i jeszcze się zmieścił o dziwo do salooonu ;)
Ach, dobrze mieć takiego Walentego i nie tylko, że spełnia moje wszystkie marzenia ale dlatego, że jest moim spełnieniem marzeń! :)

Buziaki i niech miłość będzie z Wami! ;)