Chcę na tym świecie mieć swój własny świat, niech z nim przepadnę lub się z nim ocalę.
Richard Wagner, Tristan i Izolda

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Zgadywanka! ;)


Kochane jako, że podobały Wam się moje naleśniczki ogłoszę taką małą zabawę z okazji 300 obserwującej mój świat Duszyczki! ;) Nie bardzo wierzę, że aż tyle do mnie zagląda ale wiem, że mam wierne Czytelniczki i to dla nich ta zgadywanka. Proszę podajcie ilość koronkowych naleśniczków czyli serwetek! ;)
Pierwsza Duszyczka która odgadnie dostanie oczywiście ode mnie zawieszkę, zrobioną specjalnie dla niej czyli będzie mogła wybrać sobie zdjęcie jakie tylko będzie chciała! ;) Zabawa potrwa do pierwszego odgadnięcia ;) Miłego zgadywania! ;) Zgadywanka przeznaczona jest tylko dla moich zaprzyjaźnionych Duszyczek czyli takich co mnie odwiedzają! ;) Buźka!

piątek, 26 sierpnia 2011

Koronkowe naleśniki ...


Lubię układać serweteczki jak naleśniczki, większe nawet składam w trójkąty. Nie pytajcie gdzie je trzymam, ale co tam powiem Wam - wszędzie są otaczają mnie z każdej strony! Nie bardzo lubię je chować, lubię jak są widoczne! Tak jakoś mam ;)

Napisałam, że może pochwalę się zdobyczami z targów staroci i oczywiście żartowałam. No pewnie, że się pochwalę, przecież jesteście moimi powierniczkami w sprawach zagracania mojej przestrzeni życiowej jak ja to mawiam ;) Dlatego pokaże najpierw zastawę a właściwie to co z niej zostało! ;) Zwróciłam uwagę na wazę i to było to ale za nią stały talerzyki i sosjerka no to szkoda byłoby je rozdzielać, więc wzięłam wszystko. Nie zależnie od tego zakupu dojrzałam poduchę, olbrzymią aksamitną z gobelinowym haftem jak widać z różyczkami ;) Jest już odświeżona i dołączyła do innych dwóch, które razem dobrze kolorystycznie się komponują. Mam jeszcze inne poduchy w tym stylu ale w innych pokojach. W rzeczywistości kolor różyczek z poduchy i ala zastawy jest bardziej zbliżony do siebie, na zdjęciu jakoś troszkę inaczej wyszło...



Często mam tak jak wracam do mojego domu to okazuje się, że dużo rzeczy pasuje do siebie a to kolorystycznie a to podobny deseń. Ale jakby tak pomyśleć dłużej to robię zakupy spontanicznie ale zawsze to jest w moim stylu. A styl od lat ten sam to co tu się dziwić, że pasują te rzeczy do siebie! ;)
Jeszcze będę się chwaliła!
Pa! ;)

Ale napisałam ,,podobny deseń,, wystarczyło napisać różany i wszystko wiadomo! ;)
Jednym słowem jestem monotematyczna, ciągle to samo ale tak to już ze mną jest, nie pokocham nagle tulipany choć one też są przecież ładniutkie! ;) Tak już chyba wierna zostanę różom i aniołom! ;)

czwartek, 25 sierpnia 2011

Targ staroci



No to kochaniutkie ostatnia odsłona Bolesławieckiego szaleństwa. To co kocham najbardziej oprócz swojej rodziny ! ;) Czyli targi staroci! ;) Krótka sesyjka, bo baterie mi wysiadły, oczywiście w aparacie ;)więc nie poszalałam zbytnio ale mam nadzieję, że choć małą namiastką ucieszę Wasze oczka! ;)




















I to by było na tyle, może się pochwalę co tam ciekawego wyszperałam...;)
Pozdrawiam wszystkie Duszyczki co lubią dawne klimaty!


czwartek, 18 sierpnia 2011

Lustereczko powiedz! ;)


Lustro pokazuje prawdę; nie myli się, gdyż nie myśli.
Myślenie w swojej istocie jest myleniem się.
— Paulo Coelho

Stary haftowany komplet tak zwany niezbędnik każdej damy szczotka i lustereczko. Raczej do ozdoby niż do użytku osobistego! ;)


środa, 17 sierpnia 2011

Koronkowy piknik


A taki troszkę nietypowy piknik bardziej dla duszy niż uciech ciała, bo bez jedzonka! ;)
Ale ja bez jedzenia mogłabym żyć ale bez koronek nie! ;) Koszyczek taki malutki mi się trafił ale za to jaki uroczy. Nawet nie wiedziałam, że są takie w małych wersjach. Bardzo przydatny w takich jednodniowych wypadach a i do pakowania moich zawieszek również poręczny...


Piękne koroneczki ;)

A tu szarfa, haftowana, deseń bardzo podobny kolorystycznie do desenia dzbanka i talerzyków, brak filiżanek nie martwi mnie aż tak bardzo! ;)



Słoneczko wyszło na chwilkę to skorzystałam i zrobiłam kilka zdjęć, ładnie to wszystko wygląda w tych cieplutkich promyczkach! ;) Wszystkie zdobycze pochodzą ze słynnego rynku! ;)


Jowi i inne Duszyczki ten mój blog to taka pisanina spontaniczna, choć nie o wszystkim. Na co dzień jestem mamą, żoną, siostrą, córką, synową, koleżanką, sąsiadką, znajomą itd. jak my wszystkie zresztą.
Ale gdzieś tam po drodze zapomniałam jaka jestem na prawdę to znaczy zapomniałam, że jestem duszyczką samodzielną z pragnieniami, marzeniami. Moje życie to ciągłe spełnianie czyiś oczekiwań, wymagań wynikających z funkcji jakie mi zostały przypisane a tutaj przez chwilę mogę być sama sobą. Nie piszę, że mi to nie pasuje, pasuje bo kocham żyć dla kochanych mi Osób ale czasem chciałabym sobie jak to się mówi ,,o niczym nie myśleć,, Tutaj jestem duszyczką, która nie musi choć na chwilę martwić się o prozę życia. I myślę, że Wy odwiedzając mnie też po prostu odpoczywacie od wszelkich zmartwień... Chciałabym po prostu żyć również dla siebie ale może te moje życie dla innych jest życiem dla siebie! ;)Chyba nikt tego nie zrozumie co napisałam ale może ;) Nie wiem jak to wszystko opisać słowami ale może nie trzeba bo Ty wiesz i inne Duszyczki co mnie odwiedzają co chcę powiedzieć...;)
Jowi tak na co dzień jestem również otwarta ale są takie sprawy z którymi sama muszę się uporać. Ale do końca się nie otwieram, bo tak jestem skonstruowana, że nie lubię jak Ktoś się o mnie martwi ale za to ja i to jest moje utrapienie martwię się za wszystkich! ;) Taka moja uroda! ;)
Te słowa napisałam pod wpływem ostatniego komentarza napisanego przez Jowi.
Buziaki!



poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Sisi i cappuccino waniliowe


Legendy otaczają do dzisiaj postać Elżbiety - cesarzowej Austrii, zwanej Sisi. Na kartach historii jest ona piękną, tajemniczą i tragiczną postacią. Była ucieleśnieniem blasku i cienia austriackiego dworu cesarskiego z końca XIX wieku.
Elżbieta była pod wieloma względami nadzwyczajną kobietą o niezwykłym życiorysie i losie. Już jej urodziny to specjalna data - 24 grudnia 1837 roku. Gdy przyszła na świat miała już jeden ząbek i z tego powodu także od razu mówiono o niej "w czepku urodzona". Miał on przynieść jej szczęście - rzeczywistość jednak była inna...


A to moja rzeczywistość, czyli takie uzależnienie i jak to bywa z uzależnieniem nie koniecznie zdrowe ale jakieś trzeba mieć bo tak to nudnawo byłoby w życiu ;)Kawy nie pijam i już nie będę piła bo mi po prostu nie smakuje ale cappuccino waniliowe pychotka! Tylko /tu się uśmiejecie /można je kupić na moim ryneczku ;) Dlaczego tylko tam a bo przywozi je jedna pani z Niemiec u nas niestety nie widziałam w sklepach. A te nasze waniliowe cappuccino to nie wie co to wanilia ;) Filiżanka z ryneczku ;) taka inna niż moje wszystkie dotychczasowe ale mnie urzekła dlatego jest moją teraz faworytką.

A co damy pijały :)
Kiedy nie znano kawy, biała płeć dystyngwowana czyli damy na ranny posiłek używały polewki robionej z piwa, wina, cukru, jajek, szafranu albo cynamonu ;) Fajnie! ;)

Zawieszka zrobiona moimi łapkami! ;)



Dziękuję za zatrzymanie się i życzę miłego spożywania cokolwiek by to nie było ale, żeby Wam przyniosło smakowitą chwilkę ! ;)

wtorek, 2 sierpnia 2011

Drewniane klamerki


Długo szukałam, aż znalazłam, stare, stareńkie, takie jakie chciałam....



Pozdrawiam serdecznie!