


Będąc małą dziewczynką miałam tylko jedną lalkę, którą przewiozła mi moja babcia z Rosji. Była duża i jak się ją prowadziło chodziła. Taki cud komunistycznej techniki i marzenie wtedy każdej dziewczynki. Więc można powiedzieć, że byłam szczęściarą nie licząc tego, że to była jedyna moja lalka jaką posiadałam:)Ale nie piszę, żeby się żalić, czy nią chwalić. Na szczęście moje dzieciństwo spędziłam na strychu u mojej babci/ nie dosłownie/. W królestwie starych poniemieckich zabawek i stertą starych ciuchów, torebek, butów. To był raj dla samotnej małej dziewczynki. Oj jak bardzo chciałabym, żeby ten strych wrócił w całej okazałości. Niestety ze strychu zrobione są już pokoje a wszystkie skarby dawno powyrzucane albo spalone. Pamiętam jakimi lalkami się bawiłam, jedna mnie nawet przerażała, bo była bez oka. Moja babcia była krawcową, więc ciuszków miałam co niemiara i były ciągłe przebieranki. Były też tam mebelki dla lalek i cały domek i stacja kolejowa. Jak teraz sobie przypominam w jakim raju nieświadomie spędziłam swoje dzieciństwo to aż łezka w oku się kręci. Często będąc na targu staroci szukam starych lalek. Niestety te na prawdę stare są zawsze w strasznym stanie a cena szokuje. Trudno znaleźć taki prawdziwy oryginał i do tego w dobrym stanie. Znalazłam kilka zdjęć dziewczynek z lalkami. Olu ja się nie boję wyrazu twarzy tych lalek i te dziewczynki na zdjęciach też nie wyglądają na wystraszone:) Choć jednej się bałam ale ona była bez oka, no ale to było dawno, dawno temu :)

Przepraszam, jeśli nie spodobał Ci się mój komentarz, ale napisałam to co czuję widząc takie lalki.
OdpowiedzUsuńMoja sąsiadka, starsza pani, w swoim mieszkaniu, na wersalce miała usadowione trzy takie lalki. To była taka dekoracja. Może te akurat były takie straszne.
Ja się ich bałam. Ich oczu i wyrazu twarzy.
ja też dużo czasu spędzałam na strychu.było nawet średnio bezpiecznie,trzeba było bardzo uważnie chodzić.więc przechodziłyśmy z siostrą z belki na belkę,ostrożnie,żeby się dostać do upragnionych starych waliz babci....
OdpowiedzUsuńwiesz Ola, że to samo miałam napisać o tych lalkach...
OdpowiedzUsuńich oczy też mnie zawsze przerażały...
Te lalki to wspomnienia, jako dziecko nie czułam żadnego lęku bawiąc się nimi. Teraz może dzięki horrorom i właśnie takim samotnym kobietom zbierającym porcelanowe lalki mogę mieć mieszane uczucia.Jednak mi chodzi o tęsknotę za dzieciństwem. Ciekawe co by pomyślały dziewczynki jakby zobaczyły swoją ukochaną lalkę w roli głównej w jakimś przerażającym horrorze. Pewnie byłyby bardzo zdziwione.A może nie, przecież wiara w duchy to była domena tych czasów w których żyły.
OdpowiedzUsuńChyba będę musiała temat lalek usunąć, nie chcę, żebyście miały przez te lalki koszmary.
OdpowiedzUsuńMnie bardziej przeraża lalka Barbi i jej słodkie spojrzenie :)
Mnie również przerażają lalki Barbie. Najbardziej chyba ich długość i chudość :).
OdpowiedzUsuńWzruszają mnie lale szmaciane.
Też lubię szmaciane lalki a najbardziej jak mają skrzydełka i są aniołkami :)
OdpowiedzUsuńa ja lubię lalki porcelanowe, moze dlatego ze nigdy zadnej nie miałam a moja kolezanka miała i jej zazdrościłam :) co do lalek barbie to bardzo nie lubię, oj bardzo... Jadowita :)
OdpowiedzUsuńAniołku nie musisz tak dosłownie brać tego co napisałyśmy:)
OdpowiedzUsuńkażda z Nas jest inna, każda ma inne dziecięce wspomnienia... na szczęście:)
bo przecież gdybyśmy wszystkie były takie same na pewno nasze pogaduchy nie były tak przyjemne:):):)
Jolu wiem, wiem ja też dosłownie nie piszę tego wszystkiego :)
OdpowiedzUsuńAż się chce mieć taką lalkę....
OdpowiedzUsuń