Chcę na tym świecie mieć swój własny świat, niech z nim przepadnę lub się z nim ocalę.
Richard Wagner, Tristan i Izolda

środa, 23 marca 2011

Wichrowe Wzgórza, moja miłość


Czym staje się miłość, gdy wypełni się do końca, do ostatecznej granicy? Co stanie się w chwili, gdy dwoje ludzi jest sobie tak pokrewnych, że tworzą jedność? Co może grozić, gdy patrząc komuś w oczy - widzisz siebie, ze wszystkimi wadami, namiętnościami, porywami duszy?

Anielka czyli Dorota ;)
wyróżniła mnie, jako, że wiecie, że nie przyjmuję wyróżnień ale zawsze dziękuję. To dziś napiszę też coś o sobie ale nie w punktach ;) Będzie to wyznanie miłosne ;) Bowiem jako młoda duszyczka przeczytałam Wichrowe Wzgórza i po prostu zakochałam się w Heatheliffie!
Usilnie szukam wszędzie po rodzince tej książki co pierwszy raz ją przeczytałam, bo to było niezwykłe wydanie. Bardzo stare i prawie w rozsypce. Dużo kartek brakowało ale mi to nie przeszkadzało ją przeczytać w jedną noc z wypiekami na mojej młodziutkiej pięknej twarzyczce ;) i pobiec na drugi dzień do biblioteki po lepsze wydanie. Bo każde słowo to opętanie, miłość, zazdrość,zemsta, egoizm. Każde musi być przeczytane, bo w każdym trzeba się zatracić...
Dla mnie to najpiękniejsza opowieść o miłości a przeczytałam ich dużo, bardzo dużo...
Oczywiście jak napiszę, że myślę, że jestem Katarzyną to chyba żadną z Was to nie zdziwi ;)
A chyba nie muszę pisać, że twórczość Emily Bronte i jej siostry jest na stałe wpisana w moje życie.
Tutaj prawie rok temu zamieściłam ukochaną piosenkę wykonywaną przez
inną Kate proszę posłuchajcie, bo to dzięki niej mogłam poznać tą miłość ;)

Na cóż by się zdało moje istnienie, gdyby ograniczało się tylko do tego świata? Ilekroć cierpiałam dotąd, zawsze to były cierpienia Heathcliffa. Widziałam je i czułam od pierwszej chwili. Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla minie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego...

Nie umiem tego wyrazić, ale z pewnością każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że istnieje część nas i samych gdzieś całkowicie poza nami...

Jest zawsze, zawsze obecny w moich myślach – nie jako radość, bo i ja nie zawsze jestem dla siebie radością, ale jak świadomość mojej własnej istoty...

„Nie mogę żyć bez mego życia! Nie mogę żyć bez mojej duszy!”

Miłości Wam życzę!
Kochajcie i bądźcie kochane...

19 komentarzy:

  1. Podzielam tę Miłość... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka miłość to braterstwo dusz !
    Poranne buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj kochana,nawet nie wiesz jak wiele mamy ze sobą wspólnego i to na przekór różnym pozornym sprawom.buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to opisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisałaś nic dodać nic ująć, nie często jednak zdarza się taka miłość.......
    Pozdrawiam wiosennie...
    PS Film też bardzo lubię, książki nie czytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłości, miłości :) bo miłość jest w nas :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam sie ze ksiazki nie czytalam, lecz film ogladalam kilka razy, dla mnie jeden z tych do ktorych sie powraca. Ale tak pieknie napisalas o tej ksiazce ze gdy bede w pl to musze sobie taka znalezc :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba przyznać że Heathcliff zagrany przez Ralpha Fiennes'a potrafi złamać serce ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam ta historię milosną, ale np w ksiązce jest jeden moment ktory mnie mocno razi i wogole jest bez sensu.Jak Heathcliff odkopuje cialo K. po kilku latach od jej smierci i tuli nadal piekną i cudowną. Albo byl psychicznie chory i mu na oczy coś się rzucilo albo autorka bardzo zgrabnie zabarwila rzeczywistość. Tak czy inaczej absurd dla mnie. Natomist film rewelacyjny, uwielbiam zarówno mocno angielskiego RF i francuską JB, cudowny mezalians poczynili:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Agatko!
    Mi to akurat nie przeszkadza , bo miłość jest przecież ślepa więc tak jak pisałaś mógł mieć coś z oczami;) no i przy tym jego szaleńczym charakterze mógł widzieć ją taką piękną jak za życia...
    Myślę, że był obłąkany z miłości i to za sprawą autorki, bo jakby nie było to ona go stworzyła...

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekne słowa Aniołku, piekne!!!1

    OdpowiedzUsuń
  12. Piekny post, fajnie ze zdradzilas co lubisz czytac, ja jak bede tylko miala okazje siegne po ta ksiazke bo bardzo mnie zaciekawila i zaintrygowala.
    Sciskam

    OdpowiedzUsuń
  13. Zatracić się w miłości, kochać do granic nieskończoności... To jast nas dwie...bo wichrowe to moja ukochana książka.

    OdpowiedzUsuń
  14. o matko, to moj ukochany film..wlasnie w tej wersji i tej obsadzie..oglądałam go z 50 razy , mam płyte z muzyką( 10 lat ją prbowałam zdobyc!)
    normalnie az chyba sobie zrobie seans filmowy i bede znowu ryczec...

    OdpowiedzUsuń
  15. ah no i wybralas moment z filmu.. wyłysmy z kolezanką ( matko jakie wtedy bylysmy mlode hihi)..a Ralf powinien dostac oskara za ten film

    OdpowiedzUsuń
  16. Artnova24 nie dość, że muszę się dzielić z Katarzyną to teraz i z Tobą! ;) No cóż jakoś muszę z tą wiadomością żyć!;)
    Lorka
    no właśnie zapomniałam wspomnieć o tej pięknej muzyce, jest maaagiczna! :) A fragment było bardzo trudno mi wybrać...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty romantyczna duszo! Książki Emily Bronte mają jedyny w swoim rodzaju klimat..........
    A co do miłości, to wciąż aktualny temat, bez względu na to, w jakim momencie życia się znajduję :).
    Czego i Tobie życzę, buziaki - sorry, bardziej pasują tu CAŁUSY.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ewa tak całuski i nie sorry tylko pardon ;);)

    OdpowiedzUsuń