
Czym staje się miłość, gdy wypełni się do końca, do ostatecznej granicy? Co stanie się w chwili, gdy dwoje ludzi jest sobie tak pokrewnych, że tworzą jedność? Co może grozić, gdy patrząc komuś w oczy - widzisz siebie, ze wszystkimi wadami, namiętnościami, porywami duszy?
Anielka czyli Dorota ;)
wyróżniła mnie, jako, że wiecie, że nie przyjmuję wyróżnień ale zawsze dziękuję. To dziś napiszę też coś o sobie ale nie w punktach ;) Będzie to wyznanie miłosne ;) Bowiem jako młoda duszyczka przeczytałam Wichrowe Wzgórza i po prostu zakochałam się w Heatheliffie!
Usilnie szukam wszędzie po rodzince tej książki co pierwszy raz ją przeczytałam, bo to było niezwykłe wydanie. Bardzo stare i prawie w rozsypce. Dużo kartek brakowało ale mi to nie przeszkadzało ją przeczytać w jedną noc z wypiekami na mojej młodziutkiej pięknej twarzyczce ;) i pobiec na drugi dzień do biblioteki po lepsze wydanie. Bo każde słowo to opętanie, miłość, zazdrość,zemsta, egoizm. Każde musi być przeczytane, bo w każdym trzeba się zatracić...
Dla mnie to najpiękniejsza opowieść o miłości a przeczytałam ich dużo, bardzo dużo...
Oczywiście jak napiszę, że myślę, że jestem Katarzyną to chyba żadną z Was to nie zdziwi ;)
A chyba nie muszę pisać, że twórczość Emily Bronte i jej siostry jest na stałe wpisana w moje życie.
Tutaj prawie rok temu zamieściłam ukochaną piosenkę wykonywaną przez
inną Kate proszę posłuchajcie, bo to dzięki niej mogłam poznać tą miłość ;)
Na cóż by się zdało moje istnienie, gdyby ograniczało się tylko do tego świata? Ilekroć cierpiałam dotąd, zawsze to były cierpienia Heathcliffa. Widziałam je i czułam od pierwszej chwili. Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla minie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego...
Nie umiem tego wyrazić, ale z pewnością każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że istnieje część nas i samych gdzieś całkowicie poza nami...
Jest zawsze, zawsze obecny w moich myślach – nie jako radość, bo i ja nie zawsze jestem dla siebie radością, ale jak świadomość mojej własnej istoty...
„Nie mogę żyć bez mego życia! Nie mogę żyć bez mojej duszy!”
Miłości Wam życzę!
Kochajcie i bądźcie kochane...

Podzielam tę Miłość... :)
OdpowiedzUsuńTaka miłość to braterstwo dusz !
OdpowiedzUsuńPoranne buziaki
Oj kochana,nawet nie wiesz jak wiele mamy ze sobą wspólnego i to na przekór różnym pozornym sprawom.buziaki
OdpowiedzUsuńPięknie to opisałaś...
OdpowiedzUsuńPięknie napisałaś nic dodać nic ująć, nie często jednak zdarza się taka miłość.......
OdpowiedzUsuńPozdrawiam wiosennie...
PS Film też bardzo lubię, książki nie czytałam:)
Miłości, miłości :) bo miłość jest w nas :) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńEh... ;-)
OdpowiedzUsuńPrzyznam sie ze ksiazki nie czytalam, lecz film ogladalam kilka razy, dla mnie jeden z tych do ktorych sie powraca. Ale tak pieknie napisalas o tej ksiazce ze gdy bede w pl to musze sobie taka znalezc :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTrzeba przyznać że Heathcliff zagrany przez Ralpha Fiennes'a potrafi złamać serce ;-)
OdpowiedzUsuńUwielbiam ta historię milosną, ale np w ksiązce jest jeden moment ktory mnie mocno razi i wogole jest bez sensu.Jak Heathcliff odkopuje cialo K. po kilku latach od jej smierci i tuli nadal piekną i cudowną. Albo byl psychicznie chory i mu na oczy coś się rzucilo albo autorka bardzo zgrabnie zabarwila rzeczywistość. Tak czy inaczej absurd dla mnie. Natomist film rewelacyjny, uwielbiam zarówno mocno angielskiego RF i francuską JB, cudowny mezalians poczynili:)
OdpowiedzUsuńAgatko!
OdpowiedzUsuńMi to akurat nie przeszkadza , bo miłość jest przecież ślepa więc tak jak pisałaś mógł mieć coś z oczami;) no i przy tym jego szaleńczym charakterze mógł widzieć ją taką piękną jak za życia...
Myślę, że był obłąkany z miłości i to za sprawą autorki, bo jakby nie było to ona go stworzyła...
Piekne słowa Aniołku, piekne!!!1
OdpowiedzUsuńPiekny post, fajnie ze zdradzilas co lubisz czytac, ja jak bede tylko miala okazje siegne po ta ksiazke bo bardzo mnie zaciekawila i zaintrygowala.
OdpowiedzUsuńSciskam
Zatracić się w miłości, kochać do granic nieskończoności... To jast nas dwie...bo wichrowe to moja ukochana książka.
OdpowiedzUsuńo matko, to moj ukochany film..wlasnie w tej wersji i tej obsadzie..oglądałam go z 50 razy , mam płyte z muzyką( 10 lat ją prbowałam zdobyc!)
OdpowiedzUsuńnormalnie az chyba sobie zrobie seans filmowy i bede znowu ryczec...
ah no i wybralas moment z filmu.. wyłysmy z kolezanką ( matko jakie wtedy bylysmy mlode hihi)..a Ralf powinien dostac oskara za ten film
OdpowiedzUsuńArtnova24 nie dość, że muszę się dzielić z Katarzyną to teraz i z Tobą! ;) No cóż jakoś muszę z tą wiadomością żyć!;)
OdpowiedzUsuńLorka
no właśnie zapomniałam wspomnieć o tej pięknej muzyce, jest maaagiczna! :) A fragment było bardzo trudno mi wybrać...
Ty romantyczna duszo! Książki Emily Bronte mają jedyny w swoim rodzaju klimat..........
OdpowiedzUsuńA co do miłości, to wciąż aktualny temat, bez względu na to, w jakim momencie życia się znajduję :).
Czego i Tobie życzę, buziaki - sorry, bardziej pasują tu CAŁUSY.
Ewa tak całuski i nie sorry tylko pardon ;);)
OdpowiedzUsuń